Szukaj

Nasza historia

Paweł, 20 sierpień 2019
Nasza historia

Zanim otworzyliśmy firmę, zanim nawet znaleźliśmy jakiś sposób, żeby sfinansować swoją wizję musieliśmy taką wizję mieć. Przeszukaliśmy internet wzdłuż i wszerz, żeby znaleźć coś co nas zainteresuje. Nie chcieliśmy być odtwórcami, chyba że głównej roli w serialu, który sami napiszemy. Musieliśmy znaleźć swoją niszę, nieważne jak niedocenianą, musieliśmy poczuć, że temu chcemy się poświęcić. Znaleźliśmy Kombuchę.

Kombucha to fermentowany napój na bazie naparu z herbat z dodatkiem cukru i symbiotycznej kultury bakterii i drożdży - tak często recytujemy kiedy ktoś nas o nią zapyta.

Ale Kombucha to dużo więcej niż napój, a na pewno więcej niż ta formułka. Tylko jak streścić komuś wszystko w jednym zdaniu, robimy to więc najprecyzyjniej jak się da, nawet jeśli czasami może zabrzmieć wręcz encyklopedycznie.


Produkcja Kombuchy to proces, który nigdy się nie zatrzymuje. Każda butelka ma w sobie coś z tej, którą butelkowaliśmy jako pierwszą na początku istnienia firmy, a nasze SCOBY (z ang. Symbiotic Culture of Bacteria and Yeast) ma swój unikalny genetyczny kod, który wpływa na smak, nagazowanie i oddziaływanie gotowej Kombuchy.

Historia miejsca, gdzie zaczęliśmy tworzyć Kombuchę jest dość oryginalna.

Na działce mojego rodzinnego domu stała stodoła.

Nie ta z tych drewnianych, dosłownie proszących się o zorganizowanie tam wesela w stylu boho. Taka murowana stodoła, z projektu narysowanego gdzieś na Podlasiu, który można było dowolnie skalować według potrzeb. Stodoła jak zapewne tysiące innych w Polsce. Ale ta była moja, tzn. mojej babci na papierze, mojego taty w użyciu i piekielnego bałaganu we władaniu.

Od tego ostatniego się zaczęło, pamiętam jak dzisiaj jak wczesną wiosną wyrzucałem widłami siano z obecnego biura. Remont zajął nam okrągły rok, wszystkie media podłączaliśmy od nowa, zdjęliśmy cały dach i położyliśmy na nim świeżą blacho-dachówkę. Zrobiliśmy wszystkie wylewki, tynki, zamontowaliśmy okna dachowe. Zostawiliśmy stare belki, które były częścią konstrukcji dachu, bo okazało się, że pomimo tego faktu, że kilkadziesiąt lat temu moi dziadkowie odzyskali je ze starej warszawskiej kamienicy to ich stan jest bardziej niż zadowalający. Oczyściłem je więc i pomalowałem na biało, niech służą.

Przewijając ten film o kilka miesięcy, mieliśmy odbiór sanepidu, recepturę, etykiety i własną markę. Stałem się przedsiębiorcą w momencie sprzedania pierwszej skrzynki Ferment Kombuchy. Nigdy nie byłem bardziej dumny, czułem, że wszystko jest możliwe.

Do dzisiaj każdego dnia jestem szczęśliwy, że się odważyłem i mogę poznawać tyle genialnych osób dzięki temu co robię. Dziękuję Wam, że bierzecie udział w tym co tworzymy!

Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów